Moje przygotowania do Świąt i same Swięta Bożego Narodzenia dla mojej rodziny były dość nietypowe-odizolowane. Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy czy będziemy mieli choinkę, czy uda nam się przygotować kolację wigilijną taką jaką byśmy chcieli. Wszystko za sprawą cudownych sąsiadów udało się! Baaaa... Nawet Mikołaj zostawił prezenty pod drzwiami i zrobił ho! ho! ho! :) o czym dzieci ciągle mówią :)
Przygotowania do Świąt zaczęły się u nas jeszcze w listopadzie. Wówczas zrobiliśmy ciasto na piernik długo dojrzewający, ale ostatecznie nie było piernika, tylko pierniczki z nadzieniem, które w ilości kilku sztuk ledwo dotrwały do Świąt. A zrobiliśmy ich chyba ze sto sztuk. Dzieci wycinały, ozdabiały i pakowały w podarku sąsiadom i kolegom.
Zrobiliśmy też ozdoby choinkowe, takie z opakowań po jogurcie ale do samej choinki dotrwało tylko jedno(Ania ostatecznie wykorzystała ozdobione pojemniczki na kubeczki na herbatkę dla misiów i lal).
W tym roku moje dzieci musiały być bardzo grzeczne bo jeszcze dostały prezent od Zacisze wysnione-ksiazki i inne podarki:kubek, czekoladowe Mikołaje, ozdoby choinkowe, kredki, lampkę. Sama wielkość paczki mnie zaskoczyła, a co dopiero zawartość!! Normalnie szok! A wszystko pięknie zapakowane.






I ja zarabiam ciasto w listopadzie, prezenty też szybciej przygotowuję, paczka niesamowita, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPaczucha wspaniała! To prawda - dziwne to były Święta dla wszystkich, najważniejsze jednak jest to, że wbrew wszystkiemu okazuje się, że dobrze jest jednak mieć wiarę w drugiego człowieka. Wiele dobra zdarzyło się w tym trudnym czasie i to jest ten pozytywny aspekt tej sytuacji :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńLubię ten czas okołoświąteczny. Jeszcze wspominam i upajam się blaskiem światełek na choince. Pozdrawiam :-).
OdpowiedzUsuńWszystko co ma się dziać i tak się wydarzy :) w tym dziwnym czasie naprawdę czuć życzliwość innych. I niech media nagłaśniają sobie tylko to, co złe...my zwykli ludzie, wiemy, że jest COŚ jeszcze, że jest serdeczność, dbałość o drugiego człowieka o jego potrzeby...prawda jest taka :) ale DOBRO nie jest głośne z reguły ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, cieszę się, że wszystko pięknie tak Wam wyszło!
PS.u nas od paru lat piernik staropolski wrócił...rozwałkowuję go i wycinam go w takie płaty żeby po pieczeniu już nic nie przycinać a z resztek dodatkowo zawsze jeszcze parę pierniczków (a te jak wiesz u nas tez w dużej ilości są...a do Świąt, cóż...niewiele ich faktycznie zostaje...ale o to chodzi!! )