Miałam tego światu nie pokazywać, bo tak jak każdy mam takie karteczki które nigdy światła dziennego nie powinny ujrzeć. Ta jest jedną z pierwszych, które powstały kilka lat temu i leży w koszyczku z kartkami. Nigdy do nikogo nie poleciała, bo jest po prostu smutna, mało swiateczna i mi się bardzo nie podoba. I tylko za sprawą Asi Goscinnej Projektantki Klubu Twórczych Mam ją Wam zaprezentuję. Dodam tylko, że powstała jak zaczynałam przygodę z karteczkami, z materiałów, które kupiłam w pasmaterii, z elementami które gdzieś znalazłam w internecie(głównie chodzi mi o ten digi stempel - nie jest mój) .
Sami widzicie, nie zachwyca. Nigdy nie liftingowalam i zanim zabrałam się za zadanie musiałam poczytać o tej technice.
Poniżej kartka po lifcie, tylko nie jestem pewna czy dobrze zrozumiałam zadanie. Też wybrałam ciemną bazę, ale tu dałam jasną podkładkę. Dałam trochę jasnych dodatków. I suma sumarum wyszło tak:
A tu jedna obok drugiej. Widać lift?
Nie byłoby tego postu gdyby nie wyzwanie.



mnie się obie podobają
OdpowiedzUsuńChyba każdy ma takie kartki ;) Ja lubię czasem wrócić do nich, widzę wtedy jaką już drogę przeszłam, jak się rozwinęłam :) Powodzenia w wyzwaniu!
OdpowiedzUsuńkażdy z nas ma w swoim dorobku prace, które nie chcemy pokazywać światu ale przecież to dzięki nim zdobywamy wiedzę, umiejętności, poznajemy tajniki naszej pasji - nie ma się co wstydzić ;)
OdpowiedzUsuńObie karteczki są śliczne i nie ma czego się doczepić :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJak dla mnie świetne kartki! Ja w ogóle nie umiem ich robić więc tym bardziej podziwiam :))
OdpowiedzUsuń