Wracając do książki to chyba Was nie zaskoczę, uwielbiam pióro Cobena i dla mnie jest on mistrzem. Do pełnej kolekcji brakuje mi tylko 4 tytułów i tych które są wydawane na bieżąco.
Małe miasto. Jedna tragiczna noc. I wielka tajemnica, która przetrwała lata i tylko tyle Wam zdradzę. Jako fanka nie będę obiektywna, więc nie będę więcej zdradzać :)
Przed laty, jeszcze w szkole średniej, detektyw Napoleon „Nap” Dumas stracił brata. Leo i jego dziewczyna Diana zostali znalezieni martwi na torach kolejowych. W tym samym czasie zniknęła bez śladu również Maura, którą Nap uważał za miłość swojego życia.
Kiedy po latach od zaginięcia Maury śledczy znajdują jej odciski palców w samochodzie należącym do podejrzanego o morderstwo, Nap rozpoczyna gorączkowe śledztwo. Zamiast odpowiedzi natrafia jednak na kolejne niewiadome. Okazuje się, że nie wiedział nic ani o kobiecie, którą kochał, ani o przyjaciołach z dzieciństwa, ani o opuszczonej bazie wojskowej, w pobliżu której dorastał, a przede wszystkim – nie wiedział nic o Leo i Dianie, których śmierć jest o wiele bardziej mroczna i przerażająca, niż kiedykolwiek mógłby sobie wyobrazić.
Jako, że ostatnio mniej mnie tu na blogu to i posty będą bardziej rozbudowane. Część rzeczy mam do pokazania-zaproszenia komunijne, ale muszę się przyznać, że nie mam kiedy stworzyć posta. Będzie jeden ze wszystkimi zrobionymi. A na koniec:marchewkowe muffinki oraz medal:) Mimo przeziębienia i zatkanego nosa pobiegłam w Orlen Warsaw Maraton Bieg Oshe :) Czas miałam gorszy niż poprzednio o 10 minut, ale jestem i tak szczęśliwa, że dałam radę :) mój tegoroczny czas to 1:08:05.
Przepis na muffiny pochodzi z mojej ulubionej książki kucharskie wyd. Buhmann "Ciasta domowe".



Gratuluję udziału w biegu i medalu. Nie ma nic lepszego po wysiłku fizycznym ja usiąść z filiżanką herbaty i dobra książką w fotelu . A i ciacho można bezkarnie skonsumować :) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńPrzyznam się bez bicia, że Cobena jeszcze nie czytałam, chociaż maniak ksiązkowy jestem. Aktualnie przeczytałam 2 książki Mroza, bo styczności z jego literatura też wcześnie nie miałam. Więc może następny będzie Coben :)
OdpowiedzUsuńGratuluję medalu, ja biegam co wieczór, jakoś tak bardzo to polubiłam, chociaż kiedyś nie byłam zwolenniczką.
Za przepis się nie zabieram, bo pieczenie ciast itd, to zdecydowanie nie dla mnie (zawsze przypieke), chociać mięsa w piekarniu wychodzą mi zawsze idealnie. Ale podkradne jednego muffinka z talerzyka :D
Justynko gratuluję udziału w maratonie!! Super kochana! Książki Cobena znam i swego czasu dużo ich czytałam :)) Uściski!
OdpowiedzUsuńGratulacje, ja mam zadyszke po wejściu na 2 pietro :)
OdpowiedzUsuńJeszcze nic Cobena nie czytałam, ale zachęciłaś mnie do tego bardzo i na pewno rozejrzę się :D
OdpowiedzUsuńMuffinki bardzo apetyczne :)
Gratuluję udziału w maratonie <3
Pozdrawiam ciepło, Agness:)
Gratulacje, podziwiam was biegaczy, nie lada wysiłek,
OdpowiedzUsuńGratuluję, to była podwójna walka skoro zdrowie zaszwankowało :-) Muffinki chętnie spróbowałabym ;-)
OdpowiedzUsuńGratuluję i pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńCobena nie czytałam. Może czas w końcu po niego sięgnąć? ;)
OdpowiedzUsuńGratuluję udziału w maratonie ;) Muffinki wyglądają apetycznie! ;)